Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

sobota, 29 grudnia 2012

Pod talerze i kubeczki

Trochę pierwszych prób z matami i pokładkami pod kubki. Wszystkie z podwójną kolorystyką z każdej strony. Niby jedna z najprostszych rzeczy, a wcale nie tak łatwo zachowywać równe linie :D







Próby pikowania. Bez odpowiedniej stopki, tylko linie proste jakoś wychodzą ;)
Maty obiadowe powędrowały w prezencie choinkowym dla teściówki:

Materiał kremowo-beżowy w kwiaty z jednej strony


Aparatu ciągle nie dostałam z serwisu, więc takie starsze rzeczy. Maszyna też jedzie do serwisu w końcu... :)

piątek, 14 grudnia 2012

Szkatułka z koronką

Ciężko zrobić ładne zdjęcie komórką...
Właśnie powstał koszyczek-szkatułka, oczywiście z papierowej wikliny, wieczko ozdobione szeroką koroneczką i ślimaczkami.
Czeka na polakierowanie :)

Słabo go widać, ale osobiście podoba mi się najbardziej ze wszystkich dotychczasowyvh.




 A pod spodem maty obiadowe, też przepasane koronką, dwustronne.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Zimowe kwiaty na szyi i w torebce

Przed strajkiem maszyny, lecąc z rozpędu, zrobiłam jeszcze dwa kominy, oczywiście też można je nosić dwustronnie :) A do kompletu chusteczniki.


Zimowe niebieskości, z kwiecistym wspomnieniem lata :)



Moje ukochane kolory. Czerwono-czarny, z kwadratowymi, żłobionymi metalowymi guziczkami.
W czerwieniach od razu się wygląda... intensywniej. Nie niknie się w burości jesieni i zimy.






 Czarnego materiału zostało jeszcze może na jeden cieplutki kołnierz... Szkoda.

piątek, 30 listopada 2012

Okładka

Dumna jestem. O gustach się nie dyskutuje, więc komu nie pasuje zielone z czerwonym, to niech siedzi cicho i nie wącha maków :p Ale wreszcie mi okładka wzorowana na tej od Gazyni wyszła równo i -ach, powiem to - podoba mi się! :))
Nie zrobiłam tylko wstążki zakładkowej, bo okładka ma być na kalendarz (tu na zeszycie, więc trochę luźna), a on ma swoją.
A oto i rzeczona:




I koniec szycia na jakiś czas,  bo maszyna padła...

wtorek, 27 listopada 2012

Kominy na szyję - w energetycznej czerwieni



Ha, spodobało mi się - dwa nowe kominy, jeden na napki, z wzorkiem owocowo-kwiatowym, mniam :) Może być dwustronny.


 Drugi z tym czarnym milusim materiałem, cudownie grzejącym szyję. Zdecydo wanie dwustronny - z obu stron ma jednakowe, "obite" materiałem guziki:)







Dostałam podwójne wyróżnienie - dziękuję bardzo dziewczyny - są one dla mnie szczególnie miłe, bo to blog taki poboczny, nieśmiało założony i to, że ktoś mnie tu odwiedza i jeszcze mu się podoba to, co widzi - to największe wyróżnienie :)


Od Izy





Nie ma nic za darmo, należy odpowiedzieć na pytania:
1. Na początek proszę napisz kilka słów o sobie, zaczynając od słowa "JESTEM..."
Jestem przeszłością, codziennością, przyszłością, własną, swych bliskich i całkiem nieznajomych ;)

2. Od czego dziś rozpoczęłaś dzień?
Od wyłączenia budzika!

3. Od czego chciałabyś dziś dzień rozpocząć?
Od gorącego kakao.

4. Twoja ulubiona forma relaksu?
Czytanie książki na materacu, w ciszy i spokoju :)

5. Twój ulubiony utwór muzyczny?
Ciągle szukam

6.Twoim zdaniem książka godna polecenia to?
Don Camillo G.Guareschiego

7. Jeśli na wakacje to tylko na...?
Kaszuby! :)

8. Jeśli praca to tylko...?
sprawiająca satysfakcję oczywscie.

9. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Wspomnienia

10. Skąd czerpiesz inspiracje?
Z potrzeb dnia codziennego, przyglądając się ludziom, ich pracom...

11. Czy jest coś co w swoim blogowaniu chciałabyś zmienić, udoskonalić?
Zdjęcia :)


Sama wyróżniam oczywiście te blogi, które mam w liście obserwowanych, bo są dla mnie najważniejsze - ale że blogowe zabawy krążą już od jakiegoś czasu, poczęstować mogą się tylko ci, którzy jeszcze takich nagród nie mają, o :)) Pytania dla chętnych - te same :)

wtorek, 13 listopada 2012

Kominy na szyję

Już nie pierwszy raz przyglądałam się kominom u Longredthread  - za pierwszym razem - po prostu mi się podobały, za drugim pomyślałam - spróbuję! Zwłaszcza, że w międzyczasie Long napisała w jakimś komentarzu, że wystarczy zszyć dwa kawałki materiału i już! No to zszyłam :)
Na oko, bo jeszcze nie wiem jaka szerokość i wysokość będzie najwygodniejsza i najcieplejsza...

Pierwsze dwie próby wyglądają tak (w zastępstwie manekina nasz synek - co nieco przekłamuje proporcje ;))
Wymiary gdzies tak 35 x 66cm

Guziczki z niespodzianki od Gazyni


A może na głowę? Wyglądam jak Arab!
No to odwrotnie!

A może zapiąć wszystkie...

A może rozpiąć...
 A tu drugi - nie znalazłam czterech jednakowych dużych guzików prócz takich starych drewnianych. Słomkowo-żółty nie bardzo mi pasował, więc wycięłam kawałki serwetki z szafirkami, nakleiłam i zalakierowałam. Ten jest trochę mniejszy 30 x 60cm.


To czarne jest bardzo milutkie :))


KONIEC PRZEWIJANIA ;)

Zdjęcia znów z komórki - aparat ma awarię...

poniedziałek, 12 listopada 2012

Miękko, mięciutko...


Ostatnio trochę maszyna popracowała, ale głównie spontaniczne, szybkie drobiazgi, których jak zwykle nie było czasu porządnie sfotografować. Dwie poduszeczki 28x28 - z Hello Kity i Spidermanem (tył zapinany na guziczki pod krytą listwą podpatrzoną znów u Gazyni - dzieciakom chyba się podobały, bo całą dobę kiedy je widziałam, chodziły z nimi), kilka prób nauki szycia Gazyniowej okładki na książki, tu na fotkach te pierwsze, najpierwsze, tej co odważyłam się komuś podarować już nie zdążyłam "pstryknąć", ale cieszę się, bo coraz sprawniej idzie :) Zamiast sznureczka do zakładania, wszywam gumkę do zamykania notesu na wzór teczek.
I pierwsza próba kołderki dla małego Bartusia- rożka (pasek w trakcie), leciutkiej, z dwiema warstwami polaru w środku. Zwierzak miał wyglądać jak wilk, stosownie do nazwiska maluszka, ale pozostanie to kwestią umowną ;)

To jest fajna rzecz, jak brak funduszy, a można zrobić nawet niewprawnie drobiażdżek od siebie, maszyna to był jeden z lepszych pomysłów :))
Jeszcze czas zainwestować w żelazko, to i równiej będzie się zszywać i łatwiej - na razie pożyczam żelazko od rodzicielki już przed wydaniem drobiazgów i przeprasowuję hurtowo :)



piątek, 26 października 2012

Niespodzianka

Dostałam paczuszkę od Gazyni. Za złapanie licznika. A że zbiegło się to wtedy jakoś z moimi urodzinami, to potraktowałam to dodatkowo jako prezent.
Jestem taka uszczęśliwiona i zachwycona tym co dostałam, że muszę pozbierać myśli i zdecydować się, gdzie właściwie o tym napiszę :)))
I dorwać się do komputera z gniazdem pamięci (od aparatu).


_______________

Już. Dostałam takie oto słodkości:





I od razu przyznaję się, że jak mąż czekoladkami, jak dzieci guziczkami, tak ja zachwyciłam się tą okładką.
Bo o ile podpatruję od dawna Gazynię, powiększam jej zdjęcia, dochodzę co i jak, ucząc się posługiwać maszyną, to całkiem inne uczucie wreszcie mieć coś profesjonalnego na żywo, móc trzymać tuż przed nosem i dochodzić jak podkładać, jak prowadzić nitkę, jak dopasowywać jedno do drugiego...
Tylko ktoś, kto sam umie, albo choć - jak ja - próbuje coś robić samemu docenia do tego stopnia czyjąś staranność, a także rozumie ceny w sklepach hand-made...
Ja nie powiem - "ale się cenią!" Bo wiem, że to wymaga czasu, cierpliwości, wiedzy i wprawy, by stworzyć taką okładkę, kołderki, podkładki czy bieżniki jak u Gazyni, czy takie panienki i sówki z rękawiczek jak u Matyldy...


Gazyniu, dziękuję!

sobota, 6 października 2012

Sówka-Norbertówka

Od około 4 lat nie musiałam się martwić o ubrania dla starszego syna - dostawaliśmy całe wielkie paki od pewnej znajomej mamy - zadbane, w większości "firmówki", z modnymi wśród dzieci motywami,  pełen komplet na wszelkie pory roku.
My oczywiście "wyrośnięte" ubranka też przekazujemy dalej, bo na rzeczach dla dzieci możnaby zbankrutować, a zwłaszcza młodsze często nie zdążą ich zużyć, a czasem nawet użyć, więc i na naszych ktoś nieźle zaoszczędzi.

Dla owej mamy i synka standardowe drobiażdżki - no bo jak się odwdzięczyć? :)

Poduszeczka-zawieszka moro z "facjatką" sówki i etui do torebki:


Zrobione jak zwykle recyklingowo, z kawałków zasłonek :)






wtorek, 25 września 2012

Eko-torba na zakupy i inne rzeczy


Próba uszycia torby na poranne biegi do piekarni.
Szyte całkowicie intuicyjnie, w środku dwie kieszonki na telefon, portfel i długopisy.
Przesunęła mi się trochę podszewka, ale to pierwsza próba! :)



Oprócz tego powstało kilka etui na chusteczki, sówka-poduszkówka i dwie poszewki z pieskami.
To wszystko powędrowało jako upominki na konkursy w Klubie Kota, jeśli organizatorka uzna, że się nadadzą :)
poszewki z miejscem na imię lub napis, ale bez też im dobrze ;)

zielono-niebieskie  etui zamienione na pomarańczową stronę ostatecznie, na jesienny styl





czwartek, 20 września 2012

Kotek (na)kłopotek

Ostatni kot powstał bardzo szybciutko, w ramach pewnej akcji.
Wahałam się co zrobić, czy jakąś podusię, czy karteczkę, czy koszyczek, chustecznik... Jednak gdy było mi czasem bardzo ciężko, wtulenie się w kocie futro i wsłuchanie w łagodny pomruk z głębi kociego jestestwa bardzo pomagało. Żywego kota nie ma potrzeby wysyłać, ale i własnego zwierzaka adresatka nie mogłaby zabrać ze sobą np. do szpitala, więc zdecydowałam się na taką namiastkę...
Niebieską, jak niebieskie migdały, by oderwać od smuteczków, od ziemi...



Na ogonku karteczka z życzeniami.