Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

czwartek, 31 maja 2012

Koszyk poziomkowy

Kolejna wyplatanka - tym razem dorwałam serwetki z poziomkami - łodyżki nie wycinają się najlepiej, ale efekt apetyczny! Na zdjęciach trochę światło odbija.
Koszyk jest dużo większy niż poprzednie i nieco owalny, dno wyplatane pojedynczą słomką.
Zmieści chleb lub owoce dla wieloosobowej rodziny :)







 A to mój warsztat pracy :D
147 rurek czeka w kolejce. Gazety codzienne są dłuższe i wygodniej wyplatać, ale okropnie brudzą palce drukiem... Kolorowe tygodniki pod tym względem są dużo lepsze.

piątek, 25 maja 2012

Papierowa wiklina - pierwsze koszyczki

W necie znalazłam kurs wyplatania koszyczków ze starych pociętych gazet. Kusiło, kusiło... ale cierpliwością nie grzeszę, więc długo się zbierałam - wreszcie złapałam jakiś stary tygodnik, pocięłam na paski, zrolowałam na patyczku do szaszłyków i rozpoczęłam mozolne wyplatanie.
Wyszedł ten mały koszyczek po prawej. Środek dna w krateczkę i oplatanie pojedynczą "słomką"
Potem drugi trochę innym sposobem - na dwie słomki.

Koszyczki pomalowane farbą do ścian Dulux - Biała Czekolada ;)
W okolicznych sklepach nie było serwetek z motywem kwiatowym, więc wzięłam co było - jakieś ziółka - to także debiut w dekupażowaniu.
Teraz koszyczki czekają na lakierowanie.




Koszyki są zadziwiająco jak na papier mocne i... nieco cięższe od tradycyjnej wikliny.

P.S. Poplamiłam klejem stół :/



 Przybył trzeci:





czwartek, 24 maja 2012

Zagłówki podróżne

Jedne z pierwszych prób z maszyną lidlowską, czerwone zagłówki i poduszeczki:

Zagłówki oryginalnie były z takiej gryzącej wielbłądzio-baraniej wełny, aż się prosiły o pokrowiec.
Zarówno czerwony, jak i pasiasty materiał to samotne kawałki zasłonek okiennych, które nawet na kuchenną zazdrostkę by nie wystarczyły...

niedziela, 20 maja 2012

Podusia dla maluszka

Sąsiadom urodziła się córcia. Zrobiła niespodziankę, bo miała być synkiem :)
Trzeba było odpruć ostatnie literki i przerobić - niestety zdjęć już nie ma.


 Uszyte z pojedynczych zasłonek i materiału na piżamki. W środku mięciutki ocieplacz.

sobota, 12 maja 2012

Worki na kapcie

Pierwsze woreczki kapciowo-skarpetkowe. Podarowane w prezencie synkom kuzynki.


 Wykonane ze skrawków materiałów i okazyjnych tasiemek.

Lalę robię

Z myślą o pewnej dziewczynce postanowiłam uszyć lalę.
Piegowatą lekko. No i najważniejsze poszło jakoś, lala ma ręce i nogi, a nawet buzię, choć jest lekko nieuformowana jeszcze, jak to nastolatka.
Ale jest... naga.
W życiu nie szyłam takich maciupkich ubranek i kompletnie nie wiem w co ją ubrać. Ba! ja sama siebie nie wiem czasem w co ubrać!
Imienia też jeszcze nie ma. Może Lilith - pierwsza kobieta też ponoć nieudana była :)

Bardzo wstydzi się pokazać...



Może jednak?


Korpus z podszewki od spódnicy, włosy z resztek włóczki, buzia malowana farbkami do tkanin dla dzieci. Do profesjonalnego użytku się nie nadają, bo mało precyzyjny dozownik, ale ile frajdy :)
Na razie obejrzał ją starszy synek - podoba mu się taka kudłata. Może dla dziewczynki uszyję nowy, lepszy model :)