Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

piątek, 25 maja 2012

Papierowa wiklina - pierwsze koszyczki

W necie znalazłam kurs wyplatania koszyczków ze starych pociętych gazet. Kusiło, kusiło... ale cierpliwością nie grzeszę, więc długo się zbierałam - wreszcie złapałam jakiś stary tygodnik, pocięłam na paski, zrolowałam na patyczku do szaszłyków i rozpoczęłam mozolne wyplatanie.
Wyszedł ten mały koszyczek po prawej. Środek dna w krateczkę i oplatanie pojedynczą "słomką"
Potem drugi trochę innym sposobem - na dwie słomki.

Koszyczki pomalowane farbą do ścian Dulux - Biała Czekolada ;)
W okolicznych sklepach nie było serwetek z motywem kwiatowym, więc wzięłam co było - jakieś ziółka - to także debiut w dekupażowaniu.
Teraz koszyczki czekają na lakierowanie.




Koszyki są zadziwiająco jak na papier mocne i... nieco cięższe od tradycyjnej wikliny.

P.S. Poplamiłam klejem stół :/



 Przybył trzeci:





5 komentarzy:

  1. Ponieważ bo koszyczkami już się zachwycałam "pójdę" pooglądać pozostałe wyroby rąk Twoich:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Są świetne. Biegnę zwiedzać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. za dużo się nie nabiegacie dziewczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim - świetna zabawa :)

      Usuń