Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

czwartek, 20 września 2012

Kotek (na)kłopotek

Ostatni kot powstał bardzo szybciutko, w ramach pewnej akcji.
Wahałam się co zrobić, czy jakąś podusię, czy karteczkę, czy koszyczek, chustecznik... Jednak gdy było mi czasem bardzo ciężko, wtulenie się w kocie futro i wsłuchanie w łagodny pomruk z głębi kociego jestestwa bardzo pomagało. Żywego kota nie ma potrzeby wysyłać, ale i własnego zwierzaka adresatka nie mogłaby zabrać ze sobą np. do szpitala, więc zdecydowałam się na taką namiastkę...
Niebieską, jak niebieskie migdały, by oderwać od smuteczków, od ziemi...



Na ogonku karteczka z życzeniami.

8 komentarzy:

  1. bombowy kociak :)ps czym wypelniasz go w srodku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Watoliną - taką jak w poduszkach. Choć były tez koty wypchane skrawkami materiałów, ale te muszą być drobno pocięte, by się nie robiły kołtuny. I nie są wtedy takie miękkie :)

      Usuń
  2. Mam wrażenie ,że tu już pisałam, ale może mi odbija?
    A napisałam w ten deseń: Jesteś szczerozłota dziewuszka Babuś:)Z serduchem szerokim jak największa stodoła w Marszewie:)

    A o kotecku napisałam,że przytulaśny i jak dobre sny błękitny.

    mła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie odpowiem :d Bo w spamie nic nie ma ;)

      Dziękuję Nikuś :D

      Usuń