Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

sobota, 6 października 2012

Sówka-Norbertówka

Od około 4 lat nie musiałam się martwić o ubrania dla starszego syna - dostawaliśmy całe wielkie paki od pewnej znajomej mamy - zadbane, w większości "firmówki", z modnymi wśród dzieci motywami,  pełen komplet na wszelkie pory roku.
My oczywiście "wyrośnięte" ubranka też przekazujemy dalej, bo na rzeczach dla dzieci możnaby zbankrutować, a zwłaszcza młodsze często nie zdążą ich zużyć, a czasem nawet użyć, więc i na naszych ktoś nieźle zaoszczędzi.

Dla owej mamy i synka standardowe drobiażdżki - no bo jak się odwdzięczyć? :)

Poduszeczka-zawieszka moro z "facjatką" sówki i etui do torebki:


Zrobione jak zwykle recyklingowo, z kawałków zasłonek :)






2 komentarze:

  1. Fajne masz pomysły, takie drobiazgi bardzo cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć małego rzeczywiście ucieszyła poduszeczka i z nią śpi... Moich synków też cieszy, jak coś uszyję, ale nie są w typie "przytulanek" - oni wolą spać z resorakami :D

      Usuń