Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

piątek, 25 stycznia 2013

Nowy stary stolik

Mamy pewien stolik na kółkach - gazetownik. A właściwie książkownik, bo zamiast gazet na dole trzymam stosy książek aktualnie czytanych lub czekających w kolejce, a blat służy pod laptopa i kakao przed snem :)
Stoliczek był w ciemnym brązie, na wysoki połysk i miał brzydkie kółeczka wytopione gorącymi szklankami.
W końcu nie wytrzymałam.
Starłam go papierem ściernym, pomalowałam gąbką z resztką Białej Czekolady, która została mi z malownia ścian, na to serwetkowe róże i parę warstw lakieru. Z rozpędu poleciałam jeszcze zewnętrzne boki, ale środka nie - strasznie dużo tam wąskich zakamarków, trudno dostępnych miejsc, żeberek, listewek, krągłości.
Taki dwukolorowy też mi się podoba - i co ważniejsze - nie ma już śladów po kubkach - nawet stawianych na nowo :))


To pierwszy meblowy eksperyment - nabrałam apetytu na kolejne. A kto wie, może i stolik kiedyś i od środka przemaluję na jasno?








niedziela, 13 stycznia 2013

Bezpieczne winko - osłonki

Ktoś mnie tu podpuścił do prób z pokrowcami na butelki od wina :)

No i popróbowałam.
Jedna na taką standardową szampanówkę, czerwony paseczek jest kieszonką np. na korkociąg...






Druga na butlę o obwodzie 42 cm - taką na nalewki domowe... Nie mam akurat takiej, więc przymierzałam zwykłą do wina i wielki słój po ogórasach ;)





Jest to też całkiem fajny woreczek na przydasie.

Pokrowce z dwóch warstw, wzmocnione watoliną, dno stabilne, okragłe, przepikowane, by się po praniu nie rozwarstwiło.