Po co kupować, jak można uruchomić własne ręce? Może będzie mniej doskonałe, ale zrobione z sercem...

niedziela, 3 lutego 2013

Ślimaczki pod kubki

Chyba jeszcze nie pokazywałam - natchnięta przez Nikę, zrobiłam podkładki pod kubki z papierowej wikliny - rurki robi się jak zwykle, a potem zwija ślimaczki i skleja ze sobą.

Jako że długie rurki miewają znaczne różnice grubości między początkiem a końcem, obawiałam się, że podkładki będą zbyt niestabilne dla szklanek. Okazuje się, że wcale nie - szklanki i kubki rzadko bywają całkiem płaskie, zwykle dno jest nieco wklęsłe i całkiem wygodnie sobie stoją na tych podkładkach.

Jeśli jednak jeszcze kiedyś mnie weźmie na kręcenie ślimaczków (a jest to wbrew pozorom trudniejsze niż koszyczki :D ), zadbam o rurki krótsze, zbliżone grubością z obu końców i o jednakowych długościach. Ot - by i wygląd był bardziej dopracowany.

Myślę też, że przyda się łatwiej sklejać ślimaczki ze sobą klejem pistoletowym - przy wikolu czasem brakuje rąk, by wszystko utrzymać w całości, aż zaschnie...






5 komentarzy:

  1. Fajny pomysł! To był mój ulubiony kubek dopóki nie zbiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam całą kolekcję - też się wybiły :))

      Usuń
  2. No i widzisz Ty jak fajnie wyszły:) A tak marudziłaś, że to głupiego robota:)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł, a prezentują się rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń